Integracyjne Imprezy
tomekwie | 21/10/2009Niedawno organizowaliśmy dla znajomego tak zwany wieczór kawalerski. Widziałem w naszym mieście już wiele takich wieczorów. Rozwrzeszczani “młodzieńcy” chodzili od pubu do pubu i starali się upić, chodzili na dyskoteki (a to się robi przecież nieraz w całym życiu - więc cóż w tym specjalnego?), szli do klubów go-go. Moim zdaniem - nic bardziej nietrafionego, pospolitego. Choćby nawet w grę wchodziło pójście do klubu kubańskiego, a tam - degustacja whiskey - nic nowego, panowie, nic nowego. Mamy sympatyczną grupę zapaleńców - połączył nas sport. Niektórzy z nas uprawiają sporty ekstremalne. Widziałem już takie specjalne pikniki, na których główną atrakcją były quady. Jest to coś jakby motocross na czterech kołach. Zabawa jest przednia, można się nieźle wyszaleć i wyszumieć. Wspaniałe, gdy w grę wchodzi wspólne popołudnie dla grupy facetów lubiących sport. Gdy rzuciłem propozycję, żeby te pikniki były wzorem dla imprezy dla naszego kolegi, odzew był pozytywny. Wszyscy poczuli wiatr w żaglach i jednogłośnie stwierdziliśmy, że sporty ekstremalne to coś w sam raz na rozpoczęcie takiego wieczoru. Zamiast tłoczyć się gdzieś w mieście, pokazywać wszystkim na ulicy, możemy zrobić coś fajnego razem i bawić się w sposób dla niektórych z nas nieznany. Program główny imprezy - quady. Chodzi o to, żeby zarazić naszego kolegę miłością do tego sportu, aby po ślubie miał zajęcie dla siebie i pretekst do spotkania z nami. Z całą pewnością nasz znajomy lubi paintball i wszelkiego rodzaju pikniki, eskapady w las. Skoro lubi paintball, wnioskujemy, że nieobce są mu sporty ekstremalne, a tego sportu motorowego jeszcze nie próbował. Ponieważ ekipa zgodziła się, że będzie to dobry sposób na uczczenie śluibu Filipa, zaprosiliśmy go w umówione miejsce. Było ciepłe, letnie popołudnie. Tor przygotowany dla nas i wspólna jazda. Raz po raz zatrzymywaliśmy quady dla odpoczynku, aby trochę porozmawiać. Wszyscy, którzy jeździli po raz pierwszy, wliczając w to pana młodego, byli zachwyceni. Świetna forma wypoczynku, a nawet wysiłku, pozwoliła nam się wyszaleć, a wieczorem był czas na wspólne rozmowy, żarty, wygłupy przy ognisku. Taki wieczór kawalerski bardzo przypadł Filipowi do gustu. Sam chciałbym taki przeżyć…



