Hotel Kotlina Kłodzka
tytusabc | 31/03/2009Postanowiliśmy wybrać się w góry – po raz pierwszy w życiu. Do tej pory znaliśmy góry jedynie z telewizji, zdjęć znajomych i własnych wyobrażeń. Po długich namysłach wybraliśmy ekskluzywny hotel w Sudetach. Na zdjęciach zamieszczonych na stronie internetowej prezentował się wspaniale, po prostu szczyt marzeń – hotel, Kotlina Kłodzka, lasy, natura w swej pierwotnej postaci. A marzenia skonkretyzowane to hotel, Duszniki Zdrój i błogie lenistwo. Oczywiście, w grę wchodziły równe formy odpoczynku, nie tylko wylegiwanie się w łóżku do godziny dwunastej, długie leżenie w wannie, śniadanie w porze obiadowej. Wszystko to wprawdzie należało do cennika naszej noclegowni, ale nie po to wynajęliśmy najlepszy ekskluzywny hotel w Sudetach (a w zasadzie jeden pokój), by nie skorzystać z pełni oferty. Postawiliśmy na długie spacery po tamtejszych lasach – a było gdzie chodzić! Hotel, Kotlina Kłodzka i natura były wszystkim, czego potrzebowaliśmy do szczęścia. A gdy wieczorem przychodziliśmy wymęczeni po pieszych rajdach, wiedzieliśmy, że czeka na nas hotel. Duszniki same w sobie były uroczym miasteczkiem, które otoczone było uzdrowiskami, z których też korzystaliśmy, jak tylko się dało. W końcu gdzie w mieście nałapiemy później tyle zdrowia? Jako iż byliśmy nowicjuszami w sprawach górskich, szczyty zdobywaliśmy w grupach z przewodnikiem. Szybko jednak okazało się, że nasze polskie góry z pewnością nie należą do jakichś niedoścignionych pasm. Dobrze jest móc skorygować własne wyobrażenia z rzeczywistością. Nasz ekskluzywny hotel w Sudetach miał jeszcze jedną zaletę – z jego okien rozpościerał się przepiękny widok na łąki i małe jezioro, którego nazwy już, niestety, nie pamiętam. Aż żal było tracić czas na sen, kiedy można było tyle robić. Nawet zwykłe przesiadywanie przed oknem stawało się wchłanianiem w siebie niezwykłego widoku. Ale hotel, Kotlina Kłodzka i natura to nie wszystko, czym człowiek może żyć. Udało nam się poznać dwoje niezwykłych ludzi, również parę. Do tej pory utrzymujemy ze sobą kontakt i od czasu do czasu spotykamy się razem na urlopach w górach. Czas jednak płynął i należało powoli należało zacząć się zbierać. Pożegnaliśmy hotel, Duszniki i przepiękne góry, a także całą naturę i znajomych. Powrót był smutny, ale wiedzieliśmy, że jeszcze tam wrócimy.



