Hodowla pasze
freshpoz | 30/03/2009Kiedy kończyłam wiek, który umownie uchodzi za wkraczanie do dorosłości, stanęłam przed wyborem co dalej z moim życiem. Nie wiem, co wpłynęło na moja decyzję, ale uznałam, że najlepszym wyjściem będzie hodowla. Kiedy moi rodzice usłyszeli, że ich młoda córka ma zamiar kupować koncentraty dla zwierząt i sprzątać po nich, osłupieli. Hodowla zawsze kojarzyła im się z rolnikiem, który ma oborę, kurnik i kalosze. Ale ja postanowiłam złamać ten utarty schemat. Zawsze lubiłam świeże powietrze i dużą przestrzeń. Jeśli chodzi o koncentraty dla zwierząt to wiem o nich sporo. Biolog, który mnie uczył w liceum, także był hodowcą. Wiedziałam już na starcie, że jeśli hodowla zacznie stwarzać mi problemy i jeśli zacznę się zniechęcać, to on jest gotów mi pomóc. Tym chętniej i weselej zabierałam się za całe przedsięwzięcie, jakim miała być hodowla. Pasze miała zamiar kupować u sprzedawcy, którego klientem był znajomy biolog. Wiedziałam, że mogę mu zaufać. Ona także sprzedawał mi odpowiednie koncentraty dla zwierząt. W pełni mu ufałam i dziś z perspektywy czasu wiem, że był to słuszny wybór. Bardzo dużo się od niego dowiedziałam. Nie sprawiała mi problemów hodowla. Pasze kupowałam po okazyjnych cenach, moi pomocnicy nie byli bardzo drodzy, zwierzęta szybko podrastały. Moi rodzice także przekonali się co do tego, że mój wybór był trafny. Z czasem sami się do mnie przenieśli i odkryli, że także ich pasją stała się hodowla. Pasze odbierał mój ojciec, matka pomagała przy sprzątaniu, a wieczorami piliśmy ciepłe mleko i zajadaliśmy się chrustami. Nie wyobrażam sobie, abym mogła żyć szczęśliwiej i spokojniej. Do tej pory tak żyję i nie mam zamiaru niczego zmieniać. Może prócz tego, że chciałabym zająć się także uprawą. Mogłabym też założyć przy domu mały sklep dla ludzi z okolicy. Kupowaliby u mnie świeże owoce i warzywa, ale też kozie albo krowie mleko i sery. Myślę, że wszyscy byliby z tego bardzo zadowoleni.



