Latarki diodowe i nie tylko
tytusabc | 27/03/2009Zestaw dla nowoczesnych zespołów ratowniczych zawierał latarki, w tym latarki diodowe, oraz skrzynie do przechowywania latarek. Zestaw oferowany był za kwotę niższą, niż kosztowałby zakup wszystkich tych sprzętów osobno: kupno latarki wyniosłoby piętnaście złotych, kupno latarki diodowej wyniosłoby dwadzieścia złotych, a skrzynie (jedna sztuka) kosztowałyby trzydzieści pięć złotych. W skład zestawu wchodziły trzydzieści trzy latarki, co dawało razem koszt czterystu dziewięćdziesięciu pięciu złotych. W skład zestawu wchodzące latarki diodowe w liczbie dwudziestu dwóch sztuk dawały razem kwotę czterystu czterdziestu złotych. Skrzynie w ilości ośmiu sztuk, o wymiarach czterdzieści centymetrów szerokości, pięćdziesiąt centymetrów wysokości oraz trzydzieści głębokości (resztę zajmowała gruba i mocno uszczelniona obudowa) dawały kwotę dwustu osiemdziesięciu złotych. Pojedynczy zestaw latarki, latarki diodowe i skrzynie sztuk jedna mógłby kosztować po wspomnianych wyżej cenach sześćdziesiąt pięć złotych, jednak kiedy transakcja doszła do skutku pomiędzy producentem sprzętu ekstremalnego a jednostką straży pożarnej w Śremie, producent zgodził się opuścić znacznie kwotę jednostkową urządzenia a zarazem kwotę jednostkową całego kompletu, w związku z czym ceną specjalną dla straży pożarnej była kwota czterdziestu pięciu złotych. Upust na poziomie trzydziestu procent za latarki, latarki diodowe i skrzynie był znaczny i zadowalający dla straży pożarnej. Producent był również zadowolony, ponieważ kontrakt na dostarczanie zestawów do sytuacji ekstremalnych miał podpisany na następne pięć lat, a tak się składało, że przy panujących dotąd warunkach ekonomicznych zapewniłoby mu to minimum produkcji na utrzymanie całego zakładu. Same więc latarki, latarki diodowe i skrzynie sprawiły, iż producent mógł być stosunkowo spokojny o los ekonomiczny swojej firmy, ponieważ zestawy dostarczane dla straży pożarnej ratowały jego sytuację finansową znacznie. Mógł nie przejmować się czasami kryzysu, choć nie można powiedzieć, że jego omijały warunki ekonomiczne jakie panowały przecież na całym świecie u schyłku roku 2008. Czasy kryzysu oznaczały, iż dostawcy podnosili ceny, poddostawcy upadali, trzeba było szukać nowych, co wszystko razem czyniło, iż producent nie mógł być pewny, czy utrzyma tę samą, wyjściową cenę za zestawy.



